przeciwieństwie do matki, chciał zrobić z Matta silnego faceta, a Matt to człowiek

kuzynem.
Nie ustąpiłaby Bryce'owi, lecz dobro jego córeczki wiele dla niej znaczyło.
- Kochacie się - rzuciła z kpiną w głosie. - Zależy wam na sobie, tak?
Kobieta przez chwilę gotowała się ze złości.
takie rzeczy, że nawet Akademia Panny Grenville cię nie zatrudni.
- Glorio - ojciec przerwał jej z wyrazem niesmaku na twarzy. - Nie wspominaj o nim. To śmieć. Człowiek bez zasad. Marny typ, który wykorzystuje niewinne dziewczęta.
Jedno wiedziała na pewno: madame Charbonne nie szyje strojów dla guwernantek.
matka zmuszałaby jedyną córkę, żeby za mnie wyszła? Zwłaszcza mając jeszcze takiego
- Wracamy do codzienności? Przyjęcia, kolacje, bale, nowe stroje?
- Aha. Za stary. Zbyt doświadczony. Gramy w innych drużynach, moja panno.
su do czasu Niania zatrzymywała się, wówczas dzieci rów-
- Mów - przynaglała Lucia, szturchając go palcem w ramię. - Chcesz mieć nowy sprzęt stereo? A może nowe dżinsy? Kolorowy telewizor do swojego pokoju?
— Ale pieniądze, panie Holmes, pieniądze?
Osunęli się na podłogę. Bryce nie ustawał w pocałunkach, nie pozwalając dziewczynie myśleć o niczym więcej. Ona zaś nie pozostawała dłużna. Całkiem rozpięła mu koszulę, potem powędrowała palcami w dół ciała, by się przekonać, jak bardzo był podniecony. Pragnienia mężczyzny tylko przybrały na sile. Uniósł jej biodra, a ona wygięła ciało, dając sygnał, że chce poczuć go w sobie. Wsunął palce pod majteczki i znalazł najczulszy punkt jej ciała. Lecz gdy go dotknął, poczuł opór dziewczyny. Spojrzał na nią i już wiedział, że nie powinien posuwać się dalej.

- No?.

- Wolałbym raczej panią przeegzaminować.
Zginie.
- Karnawał już w pełni. Obawiam się, że będziesz musiała obywać się bez swojego zwykłego towarzystwa.

- Panie Delacroix właśnie straciły najbliższą osobę, a pan nie okazuje im

- Zrozumiem, jeżeli nie będzie pan sobie życzył dłużej mojej
- On do niego zatelefonował - wyjaśniła szybko Gloria. - Powiedział, że ma informację o Śnieżynce, że trzeba natychmiast przyjechać. Wiem, byłam przy tym.
cię prosić do tańca, ale jakoś nie śmiałem. Po powrocie do Royal nie zamierzałem z

- Jeszcze chwilę temu mogłaś.

- Kupuję Karze uŜywany wóz - mówiła. - Nic nadzwyczajnego, ale tylko na
wizji.
- Na pani miejscu nie martwiłabym się o nią - odparła Bessy pocieszającym tonem. - Panna Clemency nie da sobie dmuchać w kaszę, jestem tego pewna.