ROZDZIAŁ CZWARTY

Wprowadził ją do niewielkiego salonu. W głębi stała Rose w towarzystwie lorda
- Więc nawiązuje pan romanse tylko z inteligentnymi kobietami?
Patterson mruknął coś po drugiej stronie linii.
- Tak bywa ze złymi ludźmi, no nie? -
- Mama ci powiedziała?
sierpnia. - Wsunął rękę przez pręty, ale nie podała mu swojej. - Następnym razem ty będziesz
Ostatnio prawie wcale nie widywała Bryce'a. Od czasu przygody w basenie wiele pracował, wracał późno i ledwie miał czas, by spojrzeć na własne dziecko. Jeśli zostawali na moment sami, rozmawiali tylko o małej, potem całował córeczkę na dobranoc i rezygnując z kolacji, szedł do swego gabinetu.
wszelkie przedmioty, które mogłyby jej pomóc w ucieczce.
- Jak będziesz czegoś potrzebowała, daj mi znać. Postaram się pomóc, jeśli tylko będę mógł.
ratowało przed gadulstwem pani Delacroix. Humor psuła jej jedynie świadomość, że wszyscy
- O co chodzi? - przeraziła się Liz.
- Na to wygląda.
suknię, bo ten kolor pasuje do moich oczu, ale zdaje się, że kuzyn Lucien nie lubi tafty.
Zatrzymał się na dźwięk swojego imienia, odwrócił.

- Chyba Wasza Wysokość zapomniał swoich książęcych bamboszy.

Z trudem zapanowała nad sobą. Modliła się całe życie, żeby dzień taki jak ten nigdy nie nadszedł. Skoro jednak nadszedł, musiała stawić czoło Złu.
- Chętnie spełnię każdą pani prośbę - obiecał z uśmiechem.
każdym słowie. - Chyba zapamiętam.

- W porządku - odparła zmęczonym głosem. - Chcesz sam sprzątać ten bałagan, bardzo proszę.

- Lara wyznaczyła panią na prawną opiekunkę dziecka w razie jej śmierci. Gdyby Henry przebywał dalej w Broitenburgu, nie byłoby problemu, ale on jest w pani kraju, a prawo australijskie nie pozwala mi zabrać dziecka do jego ojczyzny bez pani zgody.
- Nie widziałam żadnego paparazzi, więc to się nie roz¬niesie. Zresztą, kogo tu obchodzi jakiś operetkowy książę z małego kraiku, który można przykryć chustką do nosa?
- Bo ludzie zadają ból, zdradzają, odwracają się plecami. Nie ma sensu się angażować, to zawsze kończy się cierpie¬niem. Weź mnie i Larę...

- Dziękuję, ale nie mogę sobie przypisać całej zasługi. Po prostu miałam dobre

potem sprowadzi go na ich planetę.
- Jesteś bardzo pięknym kwiatem. Nie spotkałem dotąd... Podobnie było, kiedy usiadł na następnym kwiecie. W tym